Wspólnoty >> Krąg Biblijny "Ruah" >> Radujcie się zawsze w Panu

 

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!

(Flp 4, 4)

I oto nareszcie! Po dniach zadumy i skupienia, smutku i rozpaczy po stracie Mistrza, nadszedł Ten Dzień - Dzień Zwycięstwa Miłości. Dzień Tryumfu Radości. Dzień, Który Głosi Cud Wielkiej Nocy. Bóg zwyciężył śmierć! Dotrzymał słowa, iż cię nie opuści! Pokazał, jak bardzo cię kocha! Co za radość! Ale chwileczkę… gdzie jest ta radość? W skrzywionej minie chłopaka lub dziewczyny? - „Po co tak rano wstawać na rezurekcję? Wystarczy, że babcia pójdzie za nas wszystkich…” W niezadowoleniu żony? - „A ty znowu mi nie pomagasz! Sama muszę święconkę przygotowywać!” W zdenerwowaniu męża? - „Nie mam czasu na jakieś zabawy, rozmowy… zjedzmy to uroczyste śniadanie i tyle, mam pracę do zrobienia na wtorek!” Są to oczywiście w większości skrajne przykłady, ale warto się zastanowić, czy w tym świątecznym czasie potrafimy zatrzymać się i podziękować za cud zmartwychwstania? Czy potrafimy radośnie zachwycić się wspaniałością tego Chrystusowego poświęcenia w imię Miłości?

Jest jedna grupa ludzi, która niezmiennie, co roku, na rezurekcji idzie w procesji z uśmiechem na twarzy oraz dumą i radością w sercu. Są to małe dzieci. Niektóre z nich po raz pierwszy świadomie uczestniczą w takim wydarzeniu – wtedy ich oczy pełne są zachwytu: kolorowe sztandary, mnóstwo kwiatków i ci policjanci, którzy wstrzymują tramwaje i dzięki temu można iść po ulicy… I wszyscy śpiewają, idąc wokół placu… A przecież jest tak wcześnie rano - jak szły z rodzicami do kościoła, dopiero słońce wstawało… Cóż za niesamowitości! Dla niektórych nie jest to nic nowego, już od kilku lat uczestniczą w procesji rezurekcyjnej, ale co roku trzymają inną szarfę… I mogą pokazać tym młodszym, jak należy trzymać uchwyt, z której strony stanąć – są dumne, że idą w tym pięknym orszaku.

Niestety z biegiem lat dzieci dorastają i coraz trudniej odnaleźć w tym wspólnym porannym świętowaniu taką radość, jak kiedyś. A przecież o to właśnie chodzi! Abyśmy potrafili zachwycać się i radować, jak dzieci.Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego!(Mk 10,15) W człowieku dorosłym pojawia się jednak wstyd, niepewność – co sobie inni pomyślą? Jak ja będę wtedy wyglądać? - Nie ma czasu na takie wątpliwości! Bóg umarł za ciebie! I w tym momencie, kiedy Go z radością chwalisz i na głos dziękujesz za dar zmartwychwstania, jesteś tylko ty i Bóg! Jezus nie wstydził się twoich grzechów, nie wstydził się, kiedy żołnierze odarli Go               z szat – bo KOCHAف! Czy więc i ty nie możesz pokazać, że Go prawdziwie kochasz? Miłość nie wstydzi się poprowadzić dłuższą modlitwę przy świątecznym stole w obecności niewierzącego wujka. Miłość nie wstydzi się odmówić dodatkowej pracy na święta i wyjaśnić, że ten czas winien być poświęcony dla Boga. Miłość nie wstydzi się przyznać, że nie ma czasu na wieczorne spotkanie w klubie, bo o tej porze będzie nabożeństwo w kościele. Miłość jest albo jej nie ma, inna opcja nie istnieje – to tak a propos tak popularnego dziś pojęcia „wierzący-niepraktykujący”. Po co się oszukiwać? Albo jestem przy Bogu i z radością dziękuję za cud Wielkiej Nocy, albo – mnie nie ma.    W ogóle. Bo tylko w Nim prawdziwie jesteśmy …

Zostawmy więc codzienne troski, problemy – oddajmy to Zmartwychwstałemu i wspólnie radujmy się z wielkiej Miłości Bożej! Niech to będzie czas, w którym z pełną odpowiedzialnością, otwartością i RADOŚCIÄ„ odpowiemy Jezusowi na Jego Miłość - naszą miłością. I oby i z naszej strony była to Miłość przez duże M…

Agnieszka