Wspólnoty >> Krąg Biblijny "Ruah" >> Ruah w Karkonoszach - relacja

Rekolekcje Kręgu Biblijnego „Ruah” w Karpaczu

18 sierpnia 2010, godzina 5.20... Pora przewrócić się na drugi bok i lepiej naciągnąć kołdrę? Nie! Krąg Biblijny „Ruah” silny, zwarty i gotowy stoi już w Hali Głównej Dworca Centralnego. Dlaczego tak wcześnie? Już za chwilę zjawi się pociąg, który zawiezie nas do Jeleniej Góry, skąd już łatwo i szybko będziemy mogli przemieścić się do Karpacza – na nasze tygodniowe rekolekcje. Ich temat to MIŁOŚĆ.

Po dziesięciu godzinach w pociągu i kolejnej pół godzinie jazdy bez trzymanki busami – dotarliśmy na miejsce, gdzie już od świtu czekał na nas ks. Grzegorz – michalita, który odważył się przyjechać do nas i pełnić posługę kapłańską na naszych rekolekcjach.

Czas na odpoczynek i odespanie podróży? Nie ma mowy! Szybki podział na grupy, w których działaliśmy przez cały wyjazd, potem obiadokolacja, krótki czas na rozpakowanie się i wyjście do kościoła – a tam: Msza Święta, adoracja Najświętszego Sakramentu i kompleta. Wymęczeni wczesną pobudką, długą podróżą i intensywnym dniem szybko zasnęliśmy (no, może nie wszyscy... ;) )

Tradycyjnie podczas naszych rekolekcji łączymy wędrówki po górach z mniej i bardziej poważnymi rozmowami na każdy temat oraz z czasem na modlitwę i wyciszenie. Tak też było i w tym roku J

Dzień zaczynaliśmy od medytacji (rozważań) nad fragmentem Pisma Świętego. Następnie, po pożywnym śniadaniu, następował czas dzielenia. Polega on na tym, że wyjaśniamy sobie to, czego nie zrozumieliśmy podczas medytacji. Kolejnym punktem naszego grafiku była katecheza. W czasie katechez prześledziliśmy kolejne etapy na drodze do małżeństwa, dowiedzieliśmy się jak należy budować trwałe związki, jak radzić sobie z konfliktami... Przez cały czas odkrywaliśmy czym jest prawdziwa miłość i jak objawia się ona w naszym życiu. Przyjrzeliśmy się również bliżej przyjaźni i różnego rodzaju relacjom międzyludzkim.

Po katechezie ... upragnione wyjście w góry. Zwiedzaliśmy szlaki w okolicach Karpacza podziwiając piękno karkonoskiej przyrody. Udało nam się nawet zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżkę (1602 m n.p.m.) i wszyscy dotarliśmy na nią o własnych siłach. Oprócz tego byliśmy na Słoneczniku, Skalnym Stole, Pielgrzymach, Równinach pod Śnieżką, przeszliśmy piękną trasą nad Stawami, a niektórzy nawet zwiedzili czeską stronę gór.

Po powrocie z wędrówki ochoczo ruszaliśmy na obiadokolację, która znikała w zatrważającym tempie (bo też nasi gospodarze posiadali niezwykły talent kulinarny J ). Podsumowaniem dnia była Msza Święta i adoracja w miejscowym kościele. I wcale nam nie przeszkadzało, że trzeba było do niego iść spory kawałek i wracać pod górkę... ;)

Ale to nie koniec... Niedziela – jak przystało na niedzielę – była wyjątkowa. Tego dnia nie poszliśmy w góry. Mieliśmy więc trochę czasu wolnego (nareszcie!), który mogliśmy poświęcić na spacery, grę w siatkówkę, odsypianie, rozmowy, robienie zdjęć... a pomysłów pewnie było wiele więcej, choć nie     o wszystkich wiemy J Więcej czasu poświęciliśmy również na spotkanie z Panem Bogiem – oprócz tego, co zazwyczaj: Mszy Św, adoracji, etc odbyło się nabożeństwo z modlitwą wstawienniczą.

Dzień zakończyliśmy ogniskiem ze śpiewem, grą na różnych „instrumentach” (typu gitara, butelka, miska...), tańcami i zabawami oraz – a jakżeby inaczej? – kiełbaskami!

Ale jak to zwykle bywa - „przyjdzie rozstań czas...”. Również nasze rekolekcje ostatecznie dobiegły końca. Chyba wszyscy byliśmy zgodni, że w tym tygodniu nastąpiło jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni i tydzień trwał maksymalnie tyle co 3 dni.

Wróciliśmy do domów umocnieni, z „naładowanymi akumulatorami” na kolejny rok pracy.

Asia i Agnieszka R.